reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00

Przed tym spotkaniem wszystko było już rozstrzygnięte i wiedzieliśmy, że Bulbez zobaczymy w Pucharze Ligi Fanów, a Bartolini na pewno się utrzyma w 5 lidze. Mimo to, emocji nie brakowało, bo obie drużyny postarały się, żeby na boisku nie wiało nudą. Początek spotkania, to dużo bardziej poukładane akcje Bulbezu, który miał inicjatywę i raz za razem rozbijał ataki Makaroniarzy, a następnie wyprowadzał groźne kontry. Bartek Łachowski i Leszek Zalewski zadbali o to, żeby worek z bramkami się rozwiązał i goście wyszli na prowadzenie dwoma bramkami. Odpowiedział Przemysław Sierpiński, który strzelił gola kontaktowego, ale to na niewiele się zdało. Po chwili Rafał Szewczyk wykorzystał rzut karny i znów Bulbez uciekł na bezpieczną odległość. Okazało się, że ta sytuacja wstrząsnęła lekko Bartolinim, który przyjął kolejne bramki i na przerwę zeszliśmy z wynikiem 2:7. Druga połowa wyglądała już w ich wykonaniu dużo lepiej, ale strata była zbyt duża, żeby udało się ją odrobić. Mimo tego, należy zwrócić uwagę na występ Mateusza Brożka, który zaliczył aż 4 asysty. Tymczasem w drużynie gości świetne spotkanie rozegrali wcześniej wspomniani Łachowski i Szewczyk. Ostatecznie Bulbez zwyciężył to spotkanie 11:7.

2
10:00

Spotkanie spadającego z ligi Melanżu z mającą trzecie miejsce Miksturą, mimo że było o przysłowiową pietruszkę przyniosło nam całkiem ciekawy pojedynek. Gospodarze od początku starali się utrzymywać długo przy piłce i ta taktyka na początku dawała efekty. Co więcej ekipa z Bielan grając cierpliwie szukała swoich okazji i taka nadarzyła się w pierwszej fazie meczu. Adrian Zegar znalazł się w doskonałej sytuacji i wykorzystał błędy w kryciu rywali otwierając wynik meczu. Mikstura, która początkowo atakowała ale nie miała klarownych sytuacji po stracie gola podkręciła tempo. Błysk geniuszu Patryka Zycha, który znakomitym prostopadłym podaniem obsłużył Mariusza Matraszka dało wyrównanie. Chwilę później było już 1:2. Po podaniu Patryka Zycha tym razem Rafał Jochemski wyprowadził zespół na prowadzenie. Melanż nie zmieniał taktyki i ponownie zaskoczył rywali. Bartek Podobas nawinął obrońcę przeciwników i na tablicy wyników powrócił remis. Gdy wydawało się, że nic w pierwszej połowie się nie zmieni znakomite podanie przez całe boisko otrzymał Piotr Stefaniak i strzałem główką zaskoczył Grzegorza Maca. Po 25 minutach rywalizacji było 2:3. Po zmianie stron Melanż grający dobre zawody szybko wyrównał. Tym razem Krzysztof Biały sprytnie wykorzystał podanie Łukasza Krysiaka i mieliśmy wynik 3:3. Gospodarze poczuli, że mogą tutaj uzyskać korzystny wynik. Po przechwycie Bartka Podobasa Łukasz Słowik zagrał wyłożył piłkę koledze z drużyny i zrobiło się 4:3 dla teamu Daniela Kowalskiego. Mikstura jednak ponownie za sprawą Rafała Jochemskiego wyrównała i mieliśmy pasjonującą końcówkę meczu. Melanż miał dwie znakomite sytuacje, ale niestety je zmarnował. To wykorzystali rywale, którzy po kontrze i znakomitej indywidualnej akcji Patryka Zycha ustalili wynik spotkania na 4:5. Mikstura z brązowymi medalami na koniec sezonu, Melanż niestety w przyszłym sezonie zagra o szczebel niżej.

3
10:00

Ten mecz już właściwie nie miał wpływu na pozycję obydwu zespołów w tabeli. Munja kończyła sezon tuż za podium, Sportowe Zakapiory żegnały się z 5 ligą. Goście na swój ostatni mecz zjawili się bez zmian, co biorąc pod uwagę porę rozgrywania spotkania zapowiadało spore trudności, szczególnie że rywale dysponowali dość obszerną ławką rezerwowych. Do tego początek spotkania też nie poszedł po myśli Zakapiorów. Najpierw ogromny błąd w obronie gości wykorzystał Robert Zając, a chwilę później było już 2:0 po golu samobójczym Roberta Lacha. Na dodatek na 3:0 podwyższył Andrzej Denysov, a nie minęło nawet 7 minut meczu. Sygnał do odrabiania strat dał Daniel Lasota, który niecałą minutę później zmniejszył dystans do stanu 3:1, następnie Robert Lach trafił na 3:2 i Zakapiory wróciły do gry. Jednak od stanu 4:3 Munja wrzuciła wyższy bieg i seryjnie zdobywała gole odskakując rywalom na 9:3, a to wszystko miało miejsce jeszcze w pierwszej części! Dopiero tuż przed przerwą Zakapiory zmniejszyły stratę do stanu 9:5. Takiej kanonady dawno nie widzieliśmy, a przed nami było jeszcze kolejne 25 minut. W drugiej części na trafienie Dawida Orzechowskiego odpowiedział jeszcze Łukasz Figura, ale było to już ostatni gol Zakapiorów w tym meczu. Ewidentnie trudy spotkania dawały się we znaki zawodnikom gości, a Munja utrzymując wysokie tempo gry nie pozostawiła złudzeń kto był w tym spotkaniu lepszy, choć nie można odmówić ambicji rywalom i to, że walczyli do samego końca zasługuje na uznanie. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 15:6, a na podkreślenie zasługuje fakt, iż w protokole meczowym bramkę lub asystę zaliczył każdy zawodnik z pola po stronie Munji i każdy z nich dołożył swoją cegiełkę do tej wygranej.

5
12:00

Spotkanie pomiędzy drużyną Sante oraz ekipą Lagi Warszawa nie miało już żadnego znaczenia dla końcowego rozstrzygnięcia w 5 lidze. Gospodarze pogodzeni ze spadkiem, natomiast goście już w poprzedniej kolejce wywalczyli awans do 4 ligi. Obie ekipy podeszły do spotkania na pełnym luzie, co przełożyło się na obraz gry. Faworytem spotkania byli goście, jednak już na początku spotkania mieli swoje problemy, zarówno z koncentracją oraz prostymi i niewymuszonymi błędami. To szybko wykorzystali oponenci i po kilku minutach było już 2-0. Sante grało bardzo dobrze i praktycznie nie pozwalało rywalom rozwinąć skrzydeł. Jak zawsze skutecznością imponował Tomasz Cacko, ale i pozostali zawodnicy tego dnia byli w przysłowiowym gazie, co przełożyło się na wynik tego spotkania. Do przerwy wynik już się nie zmienił, było 2-0. Po zmianie stron o dziwo opadający z sił gracze Lagi Warszawa popełniali coraz więcej błędów, co dawało kolejne okazje bramkowe przeciwnikom. W ataku osamotniony Patryk Szeligowski próbował często sam stwarzać sobie sytuacje, ale świetnie grająca defensywa na za wiele tego dnia mu nie pozwoliła. Ostatecznie Sante pokonuje rywali w stosunku 8-2. Gospodarze godnie żegnają się w 5.ligą i widać, że jeśli tylko złapią trochę luzu będą groźni dla każdego rywala. Natomiast Laga Warszawa już teraz musi myśleć o wzmocnieniach, bo z taką grą nie mają wielkich szans na wyrównaną walkę z zespołami o klasę wyżej.

 

 

Reklama